7 grzechów głównych podczas nauki anatomii

Spis treści

Anatomii można się uczyć na wiele sposobów, ale w procesie tym nie chodzi o bezsensowne zakuwanie kolejnych struktur anatomicznych, bez ich kontekstu i praktycznego przeniesienia na wymiar pracy z pacjentem. Poniżej przedstawiam Ci 7 grzechów głównych, które sprawiają, że zamiast doświadczać anatomii, jedynie ocieramy się o jej prawdziwe obliczę. Jak to wygląda u Ciebie? Czy darzą Ci się grzeszyć w ten sposób?

Grzech nr 1: To Bochenek ma więcej tomów niż 1? :O

W naszym fizjoterapeutycznym światku utarło się przekonanie, że dobry terapeuta jak opanuje pierwszy tom Bochenka to jest kozak, wzór, przegość i w ogóle wie już wszystko. I pierwszy grzech ląduje na niejednym sumieniu terapeutycznym. Ten etap opanowania anatomii zostawmy sobie na okoliczność studiów, gdzie tematyka dotycząca narządu ruchu powtarza się przez całe 5 lat. Jest to też czas żmudnego tworzenia prezentacji w powerpointcie i zaliczania testów, które niczego nie uczą, ale przewija się tam sporo wiedzy anatomicznej. Wiem, że nie wszyscy muszą być fanami chociażby terapii wisceralnej, ale czy to ich zwalnia ze znajomości anatomii narządów wewnętrznych? Przecież one mają ogromny wpływ na narząd ruchu! Przecież objawy rzutowane z narządów często imitują znane i lubiane w fizjo świecie dysfunkcje pt. rwa kulszowa, zespół bolesnego barku itd.

Uważam, że ograniczając się tylko do pierwszego tomu Bochenka, tracimy najciekawszą część zabawy z anatomią. To trochę tak jakby całe życie przed Twoimi drzwiami stało cudne, wymarzone Lambo, czyt. Lamborghini i codziennie oglądasz je z zewnątrz ale zapodziałeś klucze i nie możesz wejść do środka, nie mówiąc już o możliwości przejechania się tym cudem. Podobnie jest z anatomią, w której pierwszy tom Bochenka stanowi jedynie opakowanie. No, a kto z nas lubi puste opakowania? Wiadomo, że wolimy pełne.

Bochenek, Bochenek i długo, długo nic...

Pamiętajcie też o tym, że Anatomia Bochenka to nie jedyny podręcznik do nauki anatomii i że powstaje wiele opracowań, które wspomagają korzystanie z tej niebieskiej biblii polskiej anatomii. Przykładem może być książka pt. Memorix Anatomia. Co prawda nie jest te książka, która kiedykolwiek zastąpi podręcznik z anatomią opisową, ale dla wzrokowców to spory handicap w zapamiętywaniu treści.

Aaaa, jeszcze jedna kwestia odnośnie podręcznika. Pamiętaj, że najlepszy podręcznik bez dobrego atlasu roboty nie zrobi. Także jak anatomia, to tylko w duecie…

Grzech nr 2: Dziś przerobię sobie mięśnie szyi…

Tak, tak, znam dobrze te obietnice kiedy otwierałem książkę z ogromną determinacją do nauczenia się właśnie dziś, właśnie teraz, wybranej grupy mięśni czy kości w jakimś obszarze. NUDAAAAAAA! Po pierwszym mięśniu zaczynałem ziewać, po drugim zapominałem co czytam, a po trzecim jak się nazywam. Praktyczne podejście do nauki anatomii nie polega na tym, żeby w sytuacji gdy ktoś nas obudzi w nocy, bez zająknięcia wymienić daną grupę mięśniową, jej przyczepy czy funkcję. Dlatego ja zrezygnowałem z takiej formy nauki.

Dziś uczę się obszarami, a kwestią, na którą zwracam szczególną uwagę jest ten tekst pisany w Bochenku małym druczkiem. Mam tu na myśli topografię. To ona daje mi pełne przestrzenne wyobrażenie lokalizacji danej struktury względem reszty ciała. Zdradzę Wam mój sposób na podejście do tematu. Jeśli pracujecie już z pacjentami to każdego dnia po pracy otwórzcie w domu kartę trzech wybranych pacjentów.

Potraktujcie to jak formę zadania domowego. Będąc już w domu, siedząc wygodnie i trzymając w jednej ręce zimne piwko/kieliszek wina (niepotrzebne skreślić), a w drugiej kartę pacjenta, wypiszcie na podstawie danych z karty i problemów zgłaszanych przez pacjenta, dwa obszary, które Waszym zdaniem są u niego najbardziej zaburzone i przeanalizujcie anatomię tych obszarów pod kątem tego, co można tam znaleźć. W ten sposób upieczecie dwie pieczenie na jednym ogniu, bo z jednej strony uczycie się anatomii, a z drugiej macie pełen przekrój wiedzy, który pozwala Wam lepiej zrozumieć problem pacjenta. Uwierz mi, że nie da się lepiej zapamiętać anatomii, niż w sytuacji kiedy przenosisz ją na pracę z pacjentem.

Grzech nr 3: Przekrój, przekrój, przekrój…OOO jest normalny obrazek!

Tak, tak, też przez to przechodziłem. Przekroje w książkach zawsze wyglądają mało zachęcająco, bo zmuszają do nieco większego zaangażowania wyobraźni przestrzennej. Mimo wszystko, jeśli wiedza anatomiczna ma być kompletna, to tylko w 3d. Najpiękniejsze ryciny w atlasach anatomicznych nie zastąpią widoku przestrzennej organizacji struktur względem siebie. Gdy przekonasz się do analizowania przekrojów, nagle dokonasz niewiarygodnych odkryć. Jakbyś nauczył się anatomii na nowo. To ten przełyk faktycznie może wpływać na kręgosłup, bo leżą tak blisko siebie i jeszcze coś je ze sobą łączy to już w ogóle – przez głowę przejdą Ci myśli podobne do tej. Nie rezygnuj z czegoś, co pogłębia Twoje postrzeganie, tylko dlatego, że wymaga od Ciebie troszkę więcej intelektualnego wysiłku. Prędzej czy później i tak będziesz musiał te wszystkie dwuwymiarowe obrazki zintegrować w jeden wielki obraz 3d, którym jest pacjent w Twoim gabinecie.

Grzech nr 4: Ciężki ten Bochenek, a jeszcze atlas do tego…

Wiele osób szuka dziś rozwiązań, pozwalających na naukę anatomii w drodze do pracy, szkoły, a czasem podczas dłuższej podróży, a niekoniecznie mają ochotę taszczyć ze sobą książkę, a co dopiero atlas. Z pomocą przychodzą aplikacje multimedialne, które wchodzą już na taki poziom zaawansowania, że faktycznie grzechem byłoby nie skorzystanie z takiego wsparcia. Ja bardzo dużo podróżuje po Polsce i nie wyobrażam sobie podróży bez lekcji anatomii. Szybka analiza wybranej kości czaszki i korelujących z nią struktur. czy zgłębianie tajemnic aparatu więzadłowego w stawie kolanowym. To wszystko i dużo więcej może być w zasięgu Waszych rąk, wystarczy jedynie po to sięgnąć.

Bardzo często pojawiają się promocje na te aplikacje i można je dostać naprawdę za grosze. Atlasy 3D to już w ogóle majstersztyk, bez którego aktualnie nie wyobrażam sobie nauki anatomii. Uważaj tylko na wiarygodność pewnych struktur w tych atlasach, bo mimo, że coraz lepiej oddają rzeczywiste właściwości struktur anatomicznych, to zdarzają się babole, które niekoniecznie trafnie ukazują jakiś obszar. Ja korzystam z Complete Anatomy od 3D4Medical. Nie zmuszam. Może trochę namawiam, bo moim zdaniem ten atlas nie ma sobie równych!

Grzech nr 5: Czytam i czytam i nadal nic nie umiem…

Nie bądź jak inni! Nie czytaj anatomii! Baw się nią! Znajdź swój sposób na naukę anatomii i spraw, że stanie się ona dla Ciebie przyjemnością. Uwierz mi, że wówczas efektywność Twojej nauki wzrośnie o 1 000 000%! Jednych jarają fiszki, inni przepisują książkę do swojego ‚anatomicznego pamiętnika’, kolejna grupa fanatyków rysuje schematy i diagramy, które ułatwiają im zapamiętywanie. Nieważne jaki jest Twój sposób na naukę anatomii, ważne, aby był skuteczny. 

Czy zdajesz sobie sprawę jaki byłem dumny gdy narysowałem swoją pierwszą wątrobę? W jednej chwili te wszystkie więzadła, wyciski i sąsiadujące narządy stanęły przede mną w szeregu, a ja mogłem zapytać – to od której strony mam wymieniać? Od prawej czy od lewej?

Nawet jeśli wydaje Ci się, że tracisz czas na przepisywanie czy rysowanie czegoś to nie daj się nigdy zwieść takiemu założeniu. Bo czytając też tracisz czas, a ile jesteś w stanie zapamiętać po przeczytaniu przykładowo dziesięciu stron tekstu? Wykonując rysunek, jego obraz zostaje w Twojej głowie, bo Twój mózg go narysował, ręka tylko przeniosła go na papier. Po narysowaniu takiej ryciny nawet czytanie staje się ciekawsze. Szukaj swojej drogi i szlifuj ją cierpliwie.

Grzech nr 6: Nauka na pamięć to nie nauka

Anatomia skrywa przed nami wiele wskazówek, które są widoczne jedynie dla otwartej głowy. Jeśli uczysz się anatomii z nastawieniem wkuwania treści na pamięć to nie dopatrzysz się tych wskazówek, a to już w moim odczuciu strata czasu. Niedawno pisałem tekst na temat kompartmentów, wspominając o tym, że w obrębie podudzia mamy kilka kompartmentów, a zawarte w danym kompartmencie mięśnie są unerwiane przez ten sam nerw. Proste? No pewnie, że proste. Po co uczyć się mięsień po mięśniu unerwienia danej struktury, skoro anatomia podsuwa nam wskazówki? A takich wskazówek jest mnóstwo. Licząc kości kończyn dolnych możesz sobie zrobić wyliczankę – 1 kość na poziomie uda, 2 kości na poziomie podudzia, 3 kości na poziomie bliższego szeregu stępu, 4 kości na poziomie dalszego szeregu stępu, 5 kości śródstopia, a palce nie bawią się w tą grę 🙂

To właśnie miałem na myśli pisząc o zabawie anatomią. Szukaj skojarzeń, odniesień do codziennego życia, pisz wiersze anatomiczne. Może niekoniecznie wielce ambitne wywody, ale wierszyk o kościach nadgarstka chyba wszyscy znają co? Napisz swój, może jeszcze staniesz się dzięki temu sławny.

Grzech nr 7: To na czym ja to skończyłem miesiąc temu…?

Ten grzech jest niewybaczalny. Jeśli nie będziesz regularny w swoich działaniach, to pozostałe sześć wskazówek możesz w tym momencie wyrzucić do śmieci. Regularność to największy problem naszego społeczeństwa. My jesteśmy społeczeństwem zrywów i uniesień. Podczas takiego zrywu możemy się uczyć cały dzień anatomii. Co z tego jeśli kolejny zryw pojawi się za 2 miesiące…

Lepiej codziennie spędzić z anatomią pół godziny, godzinkę niż raz na dwa miesiące cały dzień. Pamiętaj, że regularne powtarzanie danej czynności spowoduje, że Twój mózg potraktuje ją jak nawyk, a nawyków podobno nie da się już pozbyć, można je tylko zastąpić innym nawykiem. Tylko kto by chciał nawyk anatomicznej edukacji zamienić na coś innego. Ja nie!

Powiązane artykuły

Komentarze

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  1. Dopiero jestem na pierwszym roku studiów, a coraz bardziej zaczyna mi się to podobać.
    Dziękuję bardzo za podpowiedzi i wiele motywacji!
    Na pewno się przyda.
    Miłego dnia 🙂

    1. Hej Kasiu,

      Piękna droga przed Tobą i dużo wyzwań 🙂 Pamiętaj, że studia to nie wszystko i trzeba od początku wkładać w edukację coś od siebie, albo powiem inaczej, coś dla siebie 😀 i tym czymś może być anatomia 🙂 Mam nadzieję, że za każdym razem jak braknie motywacji to wrócisz do tego wpisu 🙂

      Pozdrawiam i życzę Ci powodzenia,

      Marcel

  2. super! czekam na jakiś wpis z ginekologii!!! na osteopatii na 1 roku ile dziennie się uczyłaś? czasami niewiadomo od którego końca zacząć..

  3. Uważam, że nauka anatomii jest na tyle fascynująca na ile zarazi Cię tą fascynacją człowiek który stara się wbić Ci ją do głowy. Marcel, czytając Twoje artykuły aż chce się zaglądać do następnego i następnego. Masz to coś co wzbudza ciekawość. Osobiście więcej faktów zostaje mi w głowie czytając ciekawe opracowania niż tabele, wkuwanie itp. no może jeszcze rysowanie. Najgorszy narysowany przez siebie obrazek szybciej zakotwiczy w pamięci niż super fotka z extra atlasu.

    1. Dorotka musisz miarkować te komplementy, bo popadnę w samouwielbienie 😀 Rysowanie jest the best, ja ostatnio mnóstwo rzeczy rysuję! I tego też można się troszkę nauczyć, jak porównam dzisiejsze moje schematy i rysunki z tym co było 5 lat temu to zastanawiam się dlaczego nie nazywają mnie jeszcze Picasso polskiej fizjoterapii 😀 a tak poważnie to każdy musi znaleźć swoją drogę nauki anatomii 🙂

      Pozdrawiam,

      Marcel

    2. Trochę grzeszków i ode mnie 😉

      Grzech nr 8. No dobra, to teraz czas na naukę… Yyyy co Ty tam mówisz?

      Czyli grzech braku skupienia i przygotowania stanowiska. Pomysł na naukę na już, dookoła bałagan, a w głowie to już największy. Często dobrze przygotować sobie przestrzeń do nauki, zarówno miejsce naszej pracy, ale także dobrze wygospodarowany czas i wyciszenie. U mnie niestety bardzo często zawodzi.

      9. Nierealne cele i wyglądanie szczytu zamiast czerpania fun’u z ciekawej drogi.

      Wielokrotnie podchodząc do nauki anatomii nastawiałam się na to, co opanuję i w jakim czasie, albo porównywałam się do innych (np. że Marcel jest takim kozakiem z penthousem na najwyższym piętrze skytower, a ja nadal w piwnicy anatomicznej😅). Często wywoływało to jedynie frustrację i brak posunięcia się z tematem, o zrozumieniu nie wspominając. Nastawienie się na doskonalenie małymi kroczkami i bycie zadowolonym z każdego postawionego naprzód okazuje się zdrowszym rozwiązaniem.

      10. To jak to było? Struktura powinna znajdować się w 2/3 długości bla bla bla.

      Nierealne oczekiwania odnośnie przełożenia anatomii atlasowej na ciało ludzkie. Niby od początku wiadomo, że tak nie jest, ale jednak zdarza się, że brakuje pokory, a dopiero z czasem jedno i drugie udaje nam się zintegrować.

      Ja popełniłam/ popełniam wszystkie grzechy, ale i tak dobijam się do tej anatomii i próbuję nawiązać z nią przyjacielskie relacje. W naszym fizjoterapeuty czym życiu to związek na zawsze, tyle że często skomplikowany 😉

  4. Powiem jedno- świetny artykuł!
    Więc chyba pora kupić Bochenka 😀

    1. Dzięki Krzysiek! 🙂

      Mam nadzieję, że Bochenek już leży na półce, a raczej bywa na półce, bo częściej przebywa w Twoich rękach 🙂

      Pozdrawiam,

      Marcel

    2. 8. NIE CZYTAJ CZEGO INNI SIĘ UCZĄ. Najgorszym demotywatorem jest grupa na FB Twojej sekcji. Kolega już doszedł do odgałęzień tętnic w Bochenku a ja dalej zastanawiam się co było pierwsze żyła czy bazylika (dla niekumatych jest żyła zwana basilicą).
      9. Nie lekceważ siły dobrej kolorowanki. Czasem wprawienie w ruch odwodzicieli i przywodzicieli aby pokolorowały mięśnie przedramienia każdy w innym kolorze, może umilić wielogodzinne sesje beznamiętnego zakuwania.
      10. Przeglądanie i przeszukiwanie internetu w nadzieji na odkrycie magicznego sposobu na zdanie szpilek nie odróżniając abductor pollicis brevis od flexor pollicis brevis. Ale co to Twój znajomy właśnie udostępnił quiz jaką kością nadgarstka jesteś. PS wyszło mi, że jestem księżycowatą, bo do późna prokrastynuję z nauką a gdy księżyc wschodzi zwracam się do niego z błagalnym jękiem o olśnienie.

  5. Ja jestem juz po studiach ale mialam przerwy i powiem ze moja wiedza i doswiadczenie nigdy sie nie ugruntowaly. Teraz znow powtarzam anatomoie i zawsze denerwowalam sie czemu ciagle zapominam. Teraz czytajac Twoj wpis, zauwazylam kilka bledow. Moze i robilam zawziecie rysunki i podkreslalam storny ale tka na prawde nigdy nie rozumialam dobrze anatomii oraz nje wprowadzalam jej w zycie. Nie zastanawialam sie jakie miesnie pracuja kiedy rano wstaje z lozka, kiedy ide sie myc itp. A wlasnie to sa podstawy by anatomia juz z namo “zostala”. Myslenie anatomiczne is. Zyciu codziennym. Ciekawosc wszystkiego. Jestem wdzieczna za tego posta, mysle ze teraz moja nauka bedzie trwalsza i bardziej sensowna. Jak na razie korzystam z anatomii graya oraz roznych wykladow online (znalazlam khan acadamy bardoz przydatne jako iz tlumacza w bardzo ciekawy sposob rusujac na tablicy.ja ogladam po angielsku ale wiem ze sa tez wersje po polsku). Ah no i oczywoscie im szybciej kogos bedziemy uczyc, to barxziej trwale pozostanie nam ta wiedza. Czasem szukam jakiegos preteksu by komus powiedziec o czym wlasnie sie dowiedzialam a jak nie.. To tlumacze sama sobie na glos.

  6. Czy książką, że tak powiem wiodącą musi być Bochenek? Szczerze mówiąc jak dla mnie jest on za trudny i ciężko mi się go czyta, a co dopiero rozumie. Czy mógłbyś polecić jakiś zamiennik? 🙂

    1. Mogę polecić atlas Nettera 🙂 Nie studiuję fizjoterapii ale elektroradiologię.. anatomia to jakaś masakra… ale po tym poście odzyskałam nadzieję, że chyba jeszcze mogę całkiem dobrze ją umieć 🙂 Dziękuję

  7. 1.Nie będę czytał anatomii dla samego czytania.
    2. Nie będę czytał pod wpływem nieznacznej ilości używek 🙂
    3. Nie będę wkuwał jedynie na blachę
    4. Nie będę widział tylko jednej zależności
    5. Nie będę zmęczony i nie zmotywowany podchodził do nauki anatomii
    6. Nie będę uczył się jedynie z samego tekstu czytanego
    7. Nie będę się zamykał na jedyne źródło wiedzy o anatomii.
    PS : Anatomia sekcyjna to mega zajawka polecam

  8. Jak to ktoś kiedyś powiedział ” Anatomii nie można się nauczyć. Z anatomii można wiedzieć tylko coraz więcej” Pozdrawiam

    1. Mądrze ktoś powiedział 🙂 Oby nam wszystkim dane było takie podejście i czerpanie z samej drogi, a nie celu 🙂 Pozdrowienia Jarosław

  9. 8. Ucz się ruchu- ruszanie stawem skokowym to coś więcej niż piszczelowe, strzałkowe i brzuchaty. Wymyśl sobie ruch i przeanalizuj co może się ruszać. Wkońcu to układ ruchu.
    9. Dopasuj naukę do jednostki chorobowej- zdecydowanie lepiej opanować lokalizację i wzajemne zależności, jeśli masz podana jednostkę chorobową. Możesz przeanalizować co i dlaczego się rusza, albo jest nadruchowe i… Jest znacznie ciekawsze i praktyczniejsze.
    10. Nie zamykaj się na książki- jest coraz więcej możliwości “zobaczenia” mięśnia. Najbardziej dostępne to… Twoje ciało, napnij mięsień, spróbuj go odizolować, sprawdź jak pracuje w danych warunkach, jak się zachowuje staw itd.? Aby zajrzeć “w głąb siebie” z pomocą przychodzą nam filmiki z operacji, coraz częściej organizowane są wystawy (przez pandemię to się trochę uspokoiło:-() , poszukaj zdjęć z sekcji i spróbuj rozpoznać strukturę. No i zostały nam prawdziwe lekcje sekcyjne!- to jest czas nie do opisania!

  10. Ok to ja dorzuce swoje 3 grosze.

    8. Poczuj piękno anatomii.
    Moim zdaniem kolejnym grzechem, jest nie przekładanie teorii na praktykę. Możesz znać przyczepy, funkcje mięśni ich unerwienie, ale fajnie by było poprzeć tą wiedzę palpacją tych struktur, choćby powierzchownych. Każde spotkanie z pacjentem to dla mnie swoista lekcja anatomii, każdy człowiek się trochę różni, dlatego super jest przy zwykłym badaniu zakresu ruchu, poszukać tych struktur, zauważyć różnice między pacjentami ich anatomią. Często drobne, a tak znaczące różnice. Jeśli nie pracuje się jeszcze z pacjentem warto brać każdego znajomego, osoby z rodziny i dotykać, palpować, poczuć piękno anatomii.
    9. Nie samą książka żyje człowiek.
    W internecie można znaleźć sporo filmów z anatomią czy to animowaną, na żywym człowieku, bądź też sekcyjną, to daje świetny przekrój różnych bodźców wizualnych tak samo jak wspomniane wcześniej atlasy 3D. Warto choćby wieczorkiem po pracy, szkole, odpalić sobie krótki filmik na YouTube polecam np. KenHub i korzystać z gotowej wiedzy przygotowanej w ciekawy i często zaskakująco prosty sposób.

    10. Baw się dobrze, znajdź w nauce przyjemność i radość. Myślę, że najgorszym grzechem jest robienie czegoś za karę. Eh.. kolejny raz ta anatomia, przecież na studiach już to przerabialiśmy, takie podejście nie zaprowadzi nas daleko. Warto poszukać w nauce radości i przyjemności. Można przecież zgłębiać tajemnice ludzkiego ciała z zaciekawieniem, podążać po ścieżkach ciała, odrywając kolejne nowe odgałęzienia i połączenia, trzeba być jak dziecko, które poznaję nowe słowa i uczy się nowych aktywności, oszołomione światem i pięknem nieodkrytych dróg. Po kilku latach nauki i pracy z pacjentami wiem, że jeszcze tyle tajemnic czeka nie odkrytych. Staraj się być podróżnikiem po zakątkach i zakamarkach ludzkiego organizmu, tyle lądów jeszcze czeka na Ciebie, rozpoczynaj tą podróż z podekscytowaniem, a to zaowocuje w przyszłości.

    Dzięki za super wpis czekam na więcej

  11. 1. Kupuję lawinę książek do uzupełnienia lub nauki anatomii, ale stos rośnie i ładnie wygląda
    2. Nie porównuję w innym źródle danej grafiki
    3. Robię piękne notatki, ale nie mam tego zebranego w jednym sensownym miejscu i potem coś się gubi!

    Super post! Taki Prometeusz dodałby na pewno motywacji! ❤️

  12. 8. Zaschło mi w gardle, to może od razu kolację sobie zrobię… Miałam jeszcze auto oddać do mechanika, pralkę nastawić… Rozpraszacze
    
Ważne jest moim zdaniem zadbanie sobie o przyjemne warunki do nauki, zrobienie herbatki i przekąski przed nauką, żeby już w chwili zaplanowanej na edukację nie zaspokajać swoich potrzeb fizjologicznych. Przecież tego nie można sobie odmówić, a od wstania od nauki, a potem nastawienia pralki w przypływie chwili i posprzątania mieszkania, bo wszystko jest lepsze od nauki niedaleka droga ;D 
W moim przypadku to była hiperbola, ale wiem, że jak nie zadbam sobie o tą herbatkę i przekąskę to jednak łatwo odejść a cenne minuty na naukę mijają. 
Są takie dni, kiedy wszystko wydaje się ważniejsze od nauki i sztuka wyrzucania z mózgu rzeczy do zrobienia okazuje się przydatną umiejętnością. Najlepiej zrobić sobie listę rzeczy do zrobienia, albo wypisywać rzeczy wymagające czasu. Jeżeli nie mamy nawyku planowania, to może pośrednią dobrą opcją będzie kartka z listą rzeczy o których nie możesz zapomnieć, a które zawsze krążą w Twojej głowie gdy się uczysz. Staraj się zapisać i przejść płynnie do uczenia, a kartkę powieś sobie później na tablicy bądź lodówce. Nauka anatomii również jest ważna, choć czasem przegrywa z innymi priorytetowymi rzeczami. Warto planować sobie trochę czasu w ciągu tygodnia na anatomię z wyprzedzeniem i konsekwentnie praktykować ten nawyk.
    9. Muszę teraz nauczyć się czegoś nowego, do przypomnień wrócę następnym razem…

    Powtarzanie i utrwalanie również jest bardzo ważne. Czasem tak bardzo chcę już poznać coś nowego, że olewam powtarzanie tego, co uczyłam się ostatnio. Powoduje to, że zapominam… Ale powtarzanie poprzez czytanie tego samego co tydzień temu było dla mnie potwornie trudne!
    Fajnie stworzyć sobie własne notatki, z przemyśleniami, które nasuwają się podczas nauki, tak jak wspomniałeś rysunki to już w ogóle byłoby super… Ale właśnie takie własne notatki z przemyśleniami, skojarzeniami z daną strukturą pozwalają na krótkie i przyjemne powracajki do poprzednich lektur. Szczególnie pomocne jest też wypisywanie jakichś nawiązań do problemów z tego obszaru i takie różne brain stormingi. 
A obiecywanie o powróceniu do notatek następnym razem… To między bajki możemy włożyć 😉 Oprócz tego, by ułatwić sobie przypomnienie poprzez proste notatki stymulujące naszą wyobraźnię i proces myślowy z daną ciekawostką, warto określić sobie, że z czasu który mam na naukę chociaż 10 minut przeznaczę na utrwalanie poprzednich zagadnień.
    10. No dobrze, anatomię już znam, ale jak to przełożyć na pracę z pacjentem? Jakie techniki i ćwiczenia zastosować?
    
Chyba jedna z trudniejszych rzeczy to przełożenie wiedzy anatomicznej na realną pomoc. Początkowo bardziej w pracy działamy schematami, uczestniczymy w kursach by dowiedzieć się trochę tricków podanych na tacy, ale zawsze potem przychodzi moment zderzenia ze ścianą, gdy jednak wiemy za mało, bo pacjent na trick pomagający przy jego dolegliwościach nie zareagował. Dlatego warto od początku ucząc się anatomii przypisywać do danej struktury, czy grupy daną dolegliwość i tworzyć sobie połączenia. W moim przypadku też odkrycie, że przekroje są fajne miały spory udział. Okazało się, że sprawdzając jakie struktury nerwowe, krwionośne mam w danej strukturze, mogę lepiej i z większym wyczuciem pracować w przegrodach. I przegrodami jaram się bardziej niż mięśniami! Kto by pomyślał… I wiem dlaczego praca na powięzi popłaca i łatwiej mogę zrozumieć dlaczego dana technika działa, bo też trochę początkowo nawet jeśli interesowałam się powięziami, to mimo wszystko trochę zapominałam o układzie nerwowym i krwionośnym, bo to trochę za trudne było na początek… Ale później jak już nie było za trudne musiało to po prostu zaskoczyć z tymi przegrodami, by wejść na następny level 😉

  13. Marcel, twoje wpisy zawsze zmuszają do refleksji nad własną pracą i zmuszają do tego, że nawet jak człowieku ma wymówki to wraca jak bumerang do codziennej nauka anatomii (apki anatomiczne), wcześniej z nich nie korzystałem bo jestem bo jestem zwolennikiem papieru, ale powoli się przekonuje.

    A oto moje 3 grzechy:

    8. Brak rysowania danych segmentów ciała. Początki nauki anatomii, rysowałem na potęgę i wtedy wg mnie człowiek zapamiętuje najwięcej.

    9. Dzielnie anatomii na segmenty. W sensie, że uczymy się np. ręki a nie wracam już aby przeanalizować dany nerw od początku do końca, gdzie się rozgałęzia itd.

    10. Nie przenoszenie rysunków, czy opisów na biomechanikę i brak wizualizacji jak to powinno wyglądać. Z początku, uczyłem się tylko mięsień taki a taki, przyczep tu i tu, unerwienie takie, ale… Nie daje to przeniesienia na ciało i nie uwzględnia zmian anatomicznych na danej osobie, później przychodzi praca z pacjentem i ściana 🥲 dlatego dużo dała mi anatomia palpacyjna i staram się systematycznie przekładać Atlas na palpacje (kiedy tylko mogę z kimś tak się uczyć).

  14. Grzech nr 1. Przyczep początkowy, końcowy,unerwienie i to wszystko chyba co? Naczynia krwionośne się nie przydają a znajomość przebiegu chyba też nie 😀 mój błąd z pierwszych dwóch lat studiów
    Grzech nr 2. Rozpraszacze… posłucham sobie ulubionej muzyki i równocześnie pouczę się anatomii… no nie koniecznie w połączeniu z ulubioną muzyką 😀 mój błąd nr 2
    Grzech nr 3. To ciężko nazwać grzechem, raczej to brak pasji ale do momentu gdy nie spotkałem anatomii w Twoim wydaniu nie mogłem nazwać fizjoterapii pasją, aktualnie jest to coś co uwielbiam robić. Ciężko nazwać to grzechem bo było to nie do końca zależne ode mnie, ponieważ nie patrzyłem na to z tej strony ale pasja dużo zmienia w życiu i jestem wdzięczny 👌

  15. No to czas ma moje grzeszki

    KEVIN SAM W DOMU
    – nie bądź jak Kevin który zostaje sam w domu na Boże Narodzenie. Wyjdź z poza swoich czterech ścian. Napewno w twoim gronie znajdzie się kilku chętnych na wspólne spotkania z anatomią. Mogą to być luźne rozmowy, przemyślenia albo zaplanowane spotkania z tematem przewodnim na które każdy będzie musiał coś opracować. O tym wszystkim decydujecie WY i waszą kreatywność ! A może z biegiem czasu grono się powiększy i przerodzi się w coś większego ?

    SAM DLA SIEBIE KATEM
    – przede wszystkim chodzi o zmianę podejścia do nauki. Nie narzucaj na siebie niepotrzebnej presji że musisz się czegoś nauczyć, to nie egzamin na uczelni. Ty nie musisz, Ty chcesz 😉 Nie karz siebie jak ten przysłowiowy kat że nie przerobiłeś całego materiału. Ciesz się tą chwilą spędzoną przy książce, ucz się tego na co masz akurat ochotę. Zobaczysz że bardzo często zaczniesz naukę np. stawu biodrowego ale po drodze natrafisz na jakieś naczyńko krwionośne lub nerw który cię zaciekawi. Zaczniesz sprawdzać jego przebieg i się okaże że po kilku minutach znajdujesz się już w rejonie stopy. A może zamiast tych kar, jakaś nagroda ? Kto nie lubi po dobrze wykonanej pracy się nagrodzić. Przecięć kilka małych kosteczek czekolady jeszcze nikogo nie zabiło 😉

    NIECH WSZYSCY WIEDZĄ
    – każdy z nas wie ile pokus i niebezpieczeństwa czai się w domowy zaciszu : telefon/żona/zwierzętko domowe/dzieci. Napewno każdy z nas nie raz miał taką sytuację że siada z gorącym kubkiem ulubionej kawy do książki. Zaczyna czytać i po chwili telefon zaczyna wibrować, ktoś nas woła do pomocy, dzieci przybiegają zobaczyć co tata/mama robi. Jak bardzo łatwo się rozproszyć w dzisiejszym świecie. Wycisz telefon i odłóż go gdzieś daleko, poprosić najbliższych żeby ci nie przeszkadzali przez ten czas, żebyś mógł w pełni skupić się na nauce. Taka praca będzie nie dość że krótsza to o wiele bardziej efektywna. Dobrze jeśli wyznaczysz sobie określoną porę. Czy to z samego rana jak jescze wszyscy słodko śpią czy też wieczorem na lepszy sen. Każdy ma inny tryb dnia i musi go dostosować indywidualnie pod siebie. Powodzenia !

  16. Grzechy w trakcie nauki anatomii
    1. Nauka anatomii tylko z rysunków w jednej książce. (Anatomia może być świetną zabawą kiedy korzystamy z preparatów, modeli, schematów 3d)
    2. Tego nie ma w zagadnieniach na egzamin, to się nie uczę. (Nauka anatomii nie kończy się na egzaminie!)
    3. Uczę się tylko wyglądu struktur anatomicznych, ale nie ich działania ( anatomia powinna łączyć się z fizjologią i patologią, co pomoże nam w dalszej pracy)

  17. Grzech numer 8: To Fizjo powinien uczyć się czegoś więcej poza ukł. mięśniowym,kostnym i ewentualnie nerwowym?
    Grzech numer9: Nie polegaj tylko na podręcznikach i atlasach!
    Grzech numer 10: Przecież na studiach anatomia jest ciągle, na zajęciach to po co powtarzać?
    Cześć! Jestem studentem IV roku i co prawda nie pracuje jeszcze a mam głównie styczność z kolegami którzy uczą się tego pięknego zawodu razem ze mną. Jeżeli chodzi o 8; to widzę ogromną tendencję w której dochodzi do wypaczania istnienia innych układów jak newowy mięśniowy i kostno-stawowy wśród studentów którzy dopiero uczą się całej fizjoterapii. A gdzie cała reszta? Usprawiedliwienia że choćby budowa mózgu ich nie interesuje bo nie są neurochirurgami jest nie na miejscu gdyż wszystkie struktury oddziaływają na siebie nawzajem a ich funkcja jest bardzo ważna. Nie można pracować z ludźmi mając znajomość tylko ww. obszarów anatomicznych.
    Jeżeli chodzi o 9: Możliwe że nawiązałem trochę do jednego z punktów które wymieniłeś wcześniej jednak warto dodać że jest mnóstwo ciekawych rycin, obrazków i rysunków które są w internecie. Samo szukanie danych struktur wzmacnia pamięć a spojrzenie na nie w różnych odsłonach bardziej wzmocni pamięć. Warto być dociekliwym!
    I nawiązując do 10: Większość moich kolegów myśli że jak powtórzymy na zajęciach całe udo bo wykonujemy choćby techniki MTG to w zupełności to wystarczy. Bardziej są to zasady do studentów niż ogólnego grona pracujących już fizjoterapeutów jednak myślę że warto skierować do głównie do nich ponieważ czas ucieka w mgnieniu oka a im wcześniej zaczniemy dbać o naukę anatomii ( nie wspominając o fizjologii) to będziemy mieć więcej terapeutów którzy świadomie pracują z ciałem 🙂

  18. 8. Nauka na leżąco. Drzemka za 3, 2, 1…😉
    9. Nauka gdy wokoło jest milion rozpraszaczy, w tym biegające dzieciaki. Sluchawki z deep hausem pomagaja. Można wystukać PRM😅
    10. Nauka po ciężkiem weekendowej nocce. Nawet czytanie, powtarzanie w myślach jest za głośne😉
    Bardzo fajny artykuł. Pozdro!

  19. 8) Telefon, a w zasadzie social media – Każdy chyba to przerabiał. Herbata gotowa, notes otwarty, atlas i Bochenek na biurku. Już prawie umiesz całą anatomię i nagle przypominasz sobie, że co to za nauka bez “dowodu” w formie relacji na insta czy postu na FB. To ma być szybka fotka, niestety kończy się inaczej… Wciąga Cię feed albo wall… 30 sekund na zdjęcie zamienia się 30 minut… Po czym okazuje się, że już nie masz czasu na naukę.
    9) Brak planu – siadasz do biurka, już wiesz, że chcesz się pouczysz, tylko od czego zacząć? Przeglądasz atlas… “to już umiem, to zbyt proste, to za trudne, to mi nie jest potrzebne, a to może innym razem”. Czas upływa, a Ty dalej niczego nie “ruszasz”.
    10) Krytyk – a raczej wewnętrzny krytyk, który złośliwie podpowiada: “no nigdy się nie nauczysz, już dawno to powinnaś mieć w mały paluszku, no zbyt wolno to zapamiętujesz”

  20. Pamiętam, że gdy pierwszy raz czytałem ten artykuł, zdałem sobie sprawę jak wiele popełniam błędów w nauce anatomii i dużo wskazówek stąd mogłem wcielić w życie, usprawniając swoją naukę. Zdaję sobie sprawę, że jeszcze bardzo dużo przede mną ale dzięki wam i waszym treścią wiem nieco więcej na temat tego jak postrzegać ciało człowieka za co jestem bardzo wdzięczny! a teraz (nie przedłużając dłużej 🙂 ) chciałbym dorzucić swoje trzy grosze 🙂

    8. NIE MAM CZASU, ŻEBY TRACIĆ CZAS
    Wielu moich znajomych uważa, że nie mogą znaleźć czasu na naukę anatomii, podczas gdy prawda jest taka, że zwykle nie chcą go znaleźć. Przecież często jest tak, że możemy zaplanować dłuższą podróż tak, aby odbyć ją np. pociągiem, a w czasie jej trwania oddać się w ręce anatomii. Wracając z pracy lub uczelni możemy wybrać komunikację miejską, a zamiast stania w korkach i irytacji spowodowanej utratą czasu z tego powodu, można podejmować kolejne zagadnienia tej pięknej dziedziny nauk. Będąc w domu również możemy odpuścić jeden odcinek ukochanego serialu i obejrzeć go jutro, a dziś poświęcić te 40 minut na rozwój swojego anatomicznego skilla, dzięki czemu będziemy lepsi nie tylko dla siebie ale również dla naszych pacjentów.

    9. JA – ROBOT
    Lekcje anatomii prowadzone na studiach często sprowadzały się do wykuwania jedynie przyczepów mięśni. Od wielkiego dzwonu wspominany był temat unerwienia. W przyszłości poskutkowało to tym, że siadając do nauki anatomii musiałem wyzbyć się nawyku uczenia się jej jakby była to budowa robota i starać się postrzegać ciało człowieka jako całości oraz nauczyć się dostrzegać różnych powiązań między ogromną ilością struktur. Dużą pomocą okazały się wtedy zdjęcia oraz filmy z anatomii sekcyjnej oraz filmy takich twórców jak Gil Headley, które pokazywały, jak pięknym tworem jest ciało człowieka i jak wiele powiązań między poszczególnymi strukturami istnieje w naszym ciele.

    10. TEORIA CZYNI TEORETYKA, A PRAKTYKA – MISTRZA
    Świetnie jest poznawać anatomię z atlasu fragment za fragmentem, jednak dobrym pomysłem jest równoczesne próbowanie ze znajomymi palpacji i podejmowaniu wysiłku odnalezienia poznanych struktur na żywym modelu, co pozwala również na udoskonalenie przestrzennego postrzegania danych struktur. Jakże ogromne było moje zdziwienie gdy przy pierwszej próbie palpacji wyrostków szyjnych, okazało się, że jednak nie jest to takie łatwe i świetnie wyczuwalne jak zawsze myślałem, a przecież w naszym ciele jest mnóstwo struktur, z którymi warto pracować, a odnalezienie wielu z nich jest dużo cięższe niż wspomnianych wyżej wyrostków. Ryciny w atlasach są bardzo dużą pomocą w nauce anatomii, jednak z uwagi na fakt, że budowa każdego z nas jest nieco inna, warto od czasu do czasu spotkać się ze znajomymi fizjo zajawkowiczami i przy piwku (może być 0%), spróbować swoich sił w praktycznym challenge’u.

  21. Moje grzechy, więcej nie pamiętam, za wszystkie szczerze żałuję i obiecuję poprawę 🙂
    Zawężanie spektrum obrazu

    Podczas nauki anatomii czy to z racji ogromu materiału, czy niewystarczającej ilości czasu (samo wytłumaczenie) niekiedy, z naciskiem na częściej, zawężam naukę anatomii do struktur w obrębie danego stawu ewentualnie kilku. Narządy wewnętrzne – ha niby kiedy?!
    A przecież jest tyle ciekawych z nimi powiązań, które mogłyby usprawnić naszą pracę, holistyczne podejście ukierunkowane na znalezienie przyczyny, a nie skutku. Może by tak ucząc się już jakichś „struktur” od razu przyswajać wszystkie związane z nimi korelacje z jednostką chorobową: jak na przykład „GAS”[Zespół Ogólnego Zmęczenia] – nadnercza i zawroty głowy przy zmianie pozycji (efekt Reglanda) lub uczyć się i odnosić to od razu do łańcuchów kinematycznych. Wiadomym mi jest przecież, że wnioskowanie uwzględniające łańcuchy kinematyczne zwiększa liczbę możliwości terapeutycznych i ułatwia zrozumienie nieprawidłowości podczas badania i leczenia. Ukryte problemy mogą zostać wykryte właśnie poprzez badanie różnych łańcuchów w poszczególnych pozycjach i zakresie ruchu.

    Łapczywość do zachłyśnięcia
    Ile to już razy chcąc poszerzyć wiedzę kupiłem książkę o interesującym mnie temacie, chwytnym tytule, a później okazało się, że jestem w stanie czasem przebrnąć tylko przez połowę bo nagromadzona w niej treść często rozmija się z tym czego chciałem się dowiedzieć, albo zanim do niej docieram muszę przebić się przez 100 stron mówiących o wszystkim i o niczym. W konsekwencji książek na półce przybywa wiedzy w głowie nie koniecznie.
    Wiele rzeczy naraz i w efekcie niewiele w głowie – bywa, że już zasiadłwszy do zgłębiania tajemnic anatomii zdarza mi się otwierać zbyt dużo różnych źródeł naraz, co w konsekwencji doprowadza do tego, że z czasem zaczynam się gubić na czym powinienem w danej chwili zwrócić uwagę i brnąc w to dalej zaczyna mnie to zniechęcać. I dosłownie można ująć to przerostem treści nad formą.

    Wykluczanie struktur w obawie, a co pacjent na to

    – Niestety często w „obawie” na niesprecyzowane odczucia pacjenta przytrafia mi się potraktować jakiś fragment naszego ciała wybiórczo, tak jest np w przypadku układu stomatognatycznego. Zdarza mi się zaniedbywać w nauce tą strukturę, już nie mówiąc nawet o terapii. Głównie z powodu obawy, jaka będzie reakcja pacjenta, na to, gdy mu zakomunikuję, że trzeba popracować wewnątrz jamy ustnej. Co gorsza moja wyobraźnia już stworzyła obraz w mojej głowie, a nawet jeszcze nie zdążyłem zapytać. Może zaznajomiwszy pacjenta ze wskazaniami (zaburzenia funkcji nerwów czaszkowych, nierównowaga współczulno-przywspółczulna, zaburzenia hormonalne, dezorganizacja neurologiczna, przebyte urazy czaszki, Whiplash, zaburzenia chodu…) on chętnie zgodziłby się na taki zabieg już niemówiąc o tym jakby okazało się to strzałem w 10kę. Warto więc może nie wykluczać w nauce a odpowiednio podejść do pacjenta.

  22. 💭„Jeśli cel przyświeca, sposób musi się znaleźć.” A Sapkowski, Pani Jeziora
    🔹Grzech nr 8 – PO CO MI TO? – CZYLI BRAK OKREŚLONEGO CELU NAUKI!
    Nic nie działa na nas tak dobrze jak odpowiednia motywacja! Skonkretyzowane, mierzalne, umiejscowione w czasie, realne kroki do osiągnięcia zamierzonego efektu.
    Dlatego „nie taki diabeł straszny jak go malują” Pozytywne nastawienie, motywacja do nauki i wiara we własne możliwości potrafi skłonić nasz mózg do wysiłku i pojęcia nawet najtrudniejszych teorii.
    Warto wysoko stawiać sobie poprzeczkę i mieć ambicje, jednak warto również zachować umiar uwzględniając realne możliwości.

    💭„Są ścieżki, które trzeba wydeptywać własnymi stopami.” G Gortat, Miasteczko Ostatnich Westchnień
    🔹Grzech nr 9 – POWIELANIE UTARTYCH SCHEMATÓW!
    Każdy jest inny, więc znajdź najlepszy sposób dla siebie dobieraj formy informacji odpowiednie do swojego stylu nauki. Wszystkie „zmysły na pokład”! Zdjęcia, fotografie, kolorowanki, mapa myśli, rysunki, modele anatomiczne, palpacja siebie/ innych, filmy, podcasty? – a Ty co wybierzesz? Zadbajmy o harmonijny, zorganizowany, wielozmysłowy i dopasowany pod siebie proces nauki.

    💭„Nie ma pożytku z nielubianej pracy.
    Słowem: to studiuj, co naprawdę lubisz.” W Shakespeare, Poskromienie złośnicy
    🔹Grzech nr 10: MYŚLISZ SOBIĘ: “CZAS NA NAUKĘ ANATOMII” – I tu popełniasz kolejny, ostatni grzech…..
    Czy należy mówić o „nauce” anatomii? – czy raczej o jej studiowaniu?
    Czy nie zgadzacie się ze mną ze anatomia powinna być niejako naszą codziennością? fascynacją? Czymś do czego chcemy (A nie musimy!) wracać?
    Czy musimy się jej „uczyć” w tradycyjnym tego słowa znaczeniu?
    Dodatkowo czy musimy uczyć samego siebie?
    A może poprzez IG/FB czy wpisy blogowe wyedukujemy swoich kolegów?, poprzez poświęcenie 5 min każdej wizyty dodatkowo objaśnisz swoim pacjentom budowę anatomiczną problematycznego obszaru? (Ty zbudujesz swój autorytet eksperta, zaś sam jeszcze więcej przyswoisz zgodnie z zasadą, iż najlepiej zapamiętujemy rzeczy których sami uczymy)

  23. Trochę grzeszków i ode mnie 😉

    Grzech nr 8. No dobra, to teraz czas na naukę… Yyyy co Ty tam mówisz?

    Czyli grzech braku skupienia i przygotowania stanowiska. Pomysł na naukę na już, dookoła bałagan, a w głowie to już największy. Często dobrze przygotować sobie przestrzeń do nauki, zarówno miejsce naszej pracy, ale także dobrze wygospodarowany czas i wyciszenie. U mnie niestety bardzo często zawodzi.

    9. Nierealne cele i wyglądanie szczytu zamiast czerpania fun’u z ciekawej drogi.

    Wielokrotnie podchodząc do nauki anatomii nastawiałam się na to, co opanuję i w jakim czasie, albo porównywałam się do innych (np. że Marcel jest takim kozakiem z penthousem na najwyższym piętrze skytower, a ja nadal w piwnicy anatomicznej😅). Często wywoływało to jedynie frustrację i brak posunięcia się z tematem, o zrozumieniu nie wspominając. Nastawienie się na doskonalenie małymi kroczkami i bycie zadowolonym z każdego postawionego naprzód okazuje się zdrowszym rozwiązaniem.

    10. To jak to było? Struktura powinna znajdować się w 2/3 długości bla bla bla.

    Nierealne oczekiwania odnośnie przełożenia anatomii atlasowej na ciało ludzkie. Niby od początku wiadomo, że tak nie jest, ale jednak zdarza się, że brakuje pokory, a dopiero z czasem jedno i drugie udaje nam się zintegrować.

    Ja popełniłam/ popełniam wszystkie grzechy, ale i tak dobijam się do tej anatomii i próbuję nawiązać z nią przyjacielskie relacje. W naszym fizjoterapeuty czym życiu to związek na zawsze, tyle że często skomplikowany 😉

  24. Moje grzechy w nauce anatomii:
    1. Nie mogę nauczyć się anatomii, bo nie mam fonetycznego zapisu nazw łacińskich.
    2. Trudno kupić Bochenka, wiec mając 4 inne podręczniki ciężko mi się uczyć anatomii.
    3. Czarno-biały atlas nie jest wystarczająco czytelny, żeby opanować anatomię.

  25. 8. Przećwicz na żywo.
    Teoria teorią, ale najlepiej utrwalać to w praktyce! Muszę więcej rysować na „modelach” a w pracy z pacjentem wizualizować gdzie jestem. Opowiadanie pacjentowi nie dość, że mi pomaga sobie powtórzyć, to i pacjent zaciekawiony 😀 czas szybciej leci. Same korzyści! Muszę tak częściej!
    9. Nie wchodzę dwa razy do tej samej rzeki!
    No właśnie! Przerobię jakieś zagadnienie i już nie wracam! A to błąd. Czasem rzucę notatki w kąt i już potem trudno je odnaleźć. Ile zakreślacza na to poszło… ile długopisu… a potem o. Efekt taki, że zbiera to kurz.
    10. Bat na tyłek!
    Motywacja raz jest, raz jej nie ma! Dobrze na początku, by wyrobić sobie nawyk, dać sobie jakaś marchewkę na zachętę (choć nauka powinna nią być sama w sobie, ale wiemy jak jest :D) albo kata nad głowę do nauki…

  26. Grzech numer 8 – OGARNĘ TO W WEEKEND/WOLNE/WAKACJE
    Zdecydowanie mój najczęściej popełniany błąd, gdy nauka anatomii odkładana jest na zbliżający się weekend. “Dobra, w sobotę będę miała dużo czasu – ogarnę to”. Niestety przeleciało wiele weekendów, jak wszyscy wiemy plany często się zmieniają, a co za tym idzie nauka anatomii przekładana jest na “kolejny weekend”.

    Grzech numer 9 – Kiedy mamy tą wejściówke? aaaa, w piątek. Dobrze, przejrzę materiał w czwartek.
    Niech się przyzna ten, kto nigdy nie odłożył niczego na ostatnią chwile! Niestety nawyk odkładania wszystkiego na ostatnią chwilkę jest tak popularny jak imię Julka wśród dziewczyn 🙂
    Uczenie się czegoś dzień przed egzaminem niestety nie jest skuteczną metodą na dobre zapamiętywanie materiału. Najlepiej, gdybyśmy nauczyli się rozplanowywać swój czas i naukę w taki sposób aby kilka dni przed planowanym wejściówką/egzaminem cała wiedza była “w małym palcu”.

    Grzech numer 10 Brak korzystania z wizualizacji
    Dodatkową formą skutecznej nauki mogą być wizualizacje. Nie każdy z nas miał możliwość mieć zajęcia z anatomii w prosektorium, ale za to każdy z nas ma możliwość poprać sobie darmową aplikacje na telefon, która daje podobne możliwości. Nie próbowałaś/łeś tego wcześniej? To na co jeszcze czekasz!! 😀

    Pozdrawiam serdecznie!! / JŁ.

  27. Dorzuciłabym od siebie:

    SŁOMIANY ZAPAŁ:

    Nieraz zakopana po uszy potrafię przenieść się do anatomicznego świata na dobrych kilka godzin, żeby później ulegając milionom wspaniałych wymówek nie usiąść do niej następnych kilka tygodni.

    PERFEKCJONIZM

    “Nie no, ale przecież nie da się tego ogarnąć WSZYSTKIEGO, siądę dopiero kiedy warunki osiągną stan optymalny, a to wszystko zbiegnie się jeszcze z najbardziej czasem najbardziej chłonnego kodowania informacji przez moją mózgownicę.” Powodów zawsze jest tysiąc – począwszy od tego, że jestem w podróży, a nie przy biurku, kończąc na tym, że akurat zanim zdążyłam dobrze zasiąść, wystygła mi herbata. Wewnętrzny krytyk zawsze potrafi się czegoś przyczepić i skutecznie odwlec moment zabrania się na poważnie do roboty.

    NIEREALNE OCZEKIWANIA

    Choć to trzecie przewinienie przy nauce anatomii mocno łączy się z drugim, jednak polega głównie na stawianiu sobie celów, które biorąc pod uwagę tempo życia i aktualne możliwości są zwyczajnie nieosiągalne, a to wspaniały przepis na to, by szybciutko się wypalić i stracić zapał do zdobywania wiedzy.

  28. 8. Nie czytaj podręczników dla zabicia wyrzutów sumienia. Próby nauki, przelotne czytanie jakiegoś akapitu Bochanka podczas wykonywania innych codziennych czynności nie przyniosą rezultatów. Skup się i wygospodaruj odpowiednią ilość czasu. Zadbaj o warunki sprzyjające nauce.
    9. Wykorzystaj bliźniego swego. Ilosć ma znaczenie. Im więcej osób oglądniesz, dotkniesz, porównasz tym łatwiej będzie Ci przenieść wiedzę teoretyczna do praktyki zawodowej.
    10. Nie słuchaj ojca swego i matki swojej. Jeśli ciągle słyszysz ze przeciez skończyłeś studia, że już nie musisz się tyle uczyć, że szkoda czasu i pieniędzy na doskonalenie ‐ zignoruj to! Studia to baza do dalszej nauki.
    Pozdrawiam

  29. 8. Wybieram tylko te atlasy, które mają pl tłumaczenie, a przecież można się nauczyć nazw po łacinie/angielsku i korzystać z innych mega dobrych atlasów. Albo sobie przetłumaczyć na bieżąco, aż się w końcu zapamięta.
    9. Tylko jak mam dużo czasu siadam do nauki. Mam 15 min eee to za mało, a w sumie 15 min codziennie, to przecież kamień milowy w porównaniu z godzina raz w tyg. Niby takie jasne i oczywiste ale człowiek się uczy całe życie.
    10. Dla mam. Nie wyciągam książek przy dzieciach (tych swoich od nauki) ale przecież one są ciekawskie i można by było je pouczyć, a wiadomo jak się kogoś uczy to człowiek sam lepiej zapamiętuje (trzeba przemyśleć sprawę)

  30. Grzech nr 8: Przecież anatomia jest prosta… Tu masz bica, z tyłu trica i tak dalej
    Nie udawaj, że wszystko już wiesz i nie musisz się uczyć ani powtarzać. Ciało ludzkie jest niesamowicie funkcjonującą maszyną z wieloma częściami w środku. Zgodzisz się pewnie ze mną, że samochód to nie tylko koła i kierownica? Tak samo ludzkie ciało to nie tylko bicek, tricek i klata. Czasem warto schować dumę do kieszeni, powiedzieć sobie “może coś mi umknęło albo czegoś nie pamiętam?” i zagłębić się bardziej w anatomię.

    Grzech nr 9: No dobra, obszerny boczny unerwiony jest przez nerw udowy… o cholera, a co unerwia obszernego przyśrodkowego?!
    Traktuj ludzkie ciało jako jedność (bo przecież rzeczywiście tak jest). Łącz fakty, szukaj wzajemnych korelacji pomiędzy poszczególnymi częściami, grupami itd. Rozszerz swoje myślenie i baw się anatomią! 🙂

    Grzech nr 10: Uczenie się “na sztywno”
    Ludzkie ciało jest stworzone do ruchu! A zatem podczas nauki anatomii nie odtwarzaj sobie w głowie obraz sztywno stojącego człowieka. Wyobrażaj sobie również ciało w ruchu! Idziesz na siłkę i robisz wyciskanie na płaskiej? Super, między seriami – chociaż może nie między seriami, bo nie skupisz się na samym ćwiczeniu – ale np. po powrocie do domu zrób sobie szybką powtórkę, które mięśnie pracowały przy tym ruchu. Dodatkowo – znalazłeś inny, być może ciekawszy sposób na naukę! Jest to tylko przykład, ale myślę, że rozumiesz o co mi chodzi.

    Lecimy z tym! 😀

  31. To i ja dorzucę coś od siebie. Znane mi grzeszki, a więc długo zastanawiać się nie musiałam. 😀

    8. Obrażenie się
    Znacie to uczucie, kiedy macie sami do siebie wyrzuty, że czegoś nie pamiętacie, mimo że uczyliście się tego dwa tygodnie temu? Ja znam i z pewnością Wam też się to zdarzyło. Może zamiast obrażać się na siebie warto przeanalizować na spokojnie kolejną dawkę wiedzy, pokombinować, jak sobie ułatwić naukę?
    9. Uczę się, a więc jest się czym pochwalić
    Zmotywowanie się do nauki jest niewątpliwie powodem do dumy i zadowolenia z siebie, jednak nie jest konieczne wrzucanie postu na Fejsika, tworzenie relacji na Instagramie ani dzwonienie do mamy 😀 z dwóch minut przerwy robi się trzydzieści bezproduktywnego czasu.
    10. Uczenie się tylko teorii
    Czytasz podręcznik anatomii, analizujesz ryciny w atlasie… i koniec? Łatwiej zapamiętać, jeśli wiesz, po co to robisz. Przenieś tę nową wiedzę na praktykę. Postaraj się wypalpować daną strukturę, jeśli to możliwe, zastanów się, jak nowa wiedza może wpłynąć na Twoją pracę w gabinecie. Im więcej zastosowań zauważysz, tym chętniej będziesz wracać do nauki oraz łatwiej będzie Ci chłonąć informacje.

  32. Mam nadzieję że nie zabrzmi to makabrycznie i nie zasmucę wegetarian(nie mam takiej intencji) ale jestem wnuczką rzeźnika🙂i jakiś gen każe mi analizować krojone na obiad mięso lub wyławiane z zupy kości . To jest super nauka anatomii. Ostatnio analizowałam szyję indyczą (strasznie twarda powięź). Dlatego nauka bez anatomii sekcyjnej to grzech nr 8. Na szczęście są super filmiki z anatomii sekcyjnej a dla odważnych kursy.
    Kolejnym grzechem czyli nr 9 w nauce anatomii jest pominięcie palpacji. Anatomię dobrze jest znać, widzieć i czuć.( A dodatkowo wspaniały pretekst do nauki w parach😉) Grzech nr 10 to brak skupienia nad anatomią funkcjonalną. Bo jak się już nauczymy anatomia prawidłowej to pojawi się pacjent w wieku trzech miesięcy z zespołem Polanda(brak mięśnii piersiowych) i zaczyna się “rozkmina” i “eksplozja” w korze przedczołowej. 🙂

    Marcel dzięki za Fizjopassion.

  33. 8. Uczenie się nazw mięśni i stawów z tabelek (dla wybitnie humanistycznego umysłu to karastrofa)
    9. Chęć bycia ekspertem natychmiast, nauczenia się wszystkiego od razu (matoda małych kroków sprawdza się lepiej)
    10. “Pomyślę o tym jutro” – wspominany we wpisie brak codziennej rutyny, w moim przypadku szczególnie zły wpływ na naukę anatomii ma wrodzona prokrastynacja 😉 Znalazłam jednak sposób i na nią 🙂
    Pozdrawiam serdecznie
    Aga Waszczuk

  34. O, bardzo celne! Ja bym dodała takie trzy:

    8. Przekonanie, że anatomia jest nudna. Nie jest. Bo można ją analizować nie tylko przerabiając podręczniki i tablice anatomiczne. Książki z zakresu historii medycyny niejednokrotnie przyprawiają o dreszcz, który wzbudzić może pasjonujący thriller, a wiedza i świadomość tego, jak kiedyś wyglądały zabiegi chirurgiczne sprawia, że możliwościami dostępnymi dzisiaj można się zachwycić. Mało tego, zagłębienie się – nomen omen – w tkankach ludzkiego ciała nie wymaga już nielegalnych wycieczek na cmentarz czy innych sposobów na zdobywanie modeli sekcyjnych. Sprawdzenie, czy macica może wędrować między trzewiami, albo czy istnieją kanały pozwalającej żółci zalać głowę dzisiaj już może nie ma sensu, ale świadomość tego, jak do wiedzy o tym dochodzono, pozwala się cieszyć z możliwości zajrzenia do atlasu czy obejrzenia filmu :).

    9. Przekonanie, że nauka anatomii ogranicza się do siedzenia nad atlasem i wkuwania terminologii i lokalizacji poszczególnych części składających się na całość. Można się tego również uczyć ze zrozumieniem, włączając w to pracę własnego ciała. Analiza wzorców ruchowych, jakich potrafi nauczyć się mój własny garnitur mięśniowy stymulowany przez siatkę nerwowych połączeń, świadomość, które pasmo tkanek skraca się, a które wydłuża w momencie, kiedy robię martwy ciąg, myślenie o tym, dlaczego z mechanicznego punktu widzenia kręgosłup powinien być w tym momencie ustawiony w optymalny sposób nadaje sensu całej tej cielesnej konstrukcji.

    10. Przekonanie, że wiedza z dziedzin innych niż anatomia, nie ma znaczenia. Jestem inżynierem, pracuję w biurze konstrukcyjnym, a jednocześnie – nareszcie! – realizuję na większą niż tylko hobbystyczna skalę moją potrzebę pracy z ciałem. Uczę się, żeby zostać technikiem masażystą. Na początek taka szkoła. Długo plułam sobie w brodę, że konsekwencja na drodze zawodowej jest najważniejsza, że straciłam tyle lat… Racjonalna część mózgu mówi mi jednak, że wszystko co wiem, pomaga mi zrozumieć, jak działa ciało i dlaczego ten układ tkanek ma sens. Konstrukcja, logika, nawet sztuka. No bo wiedza na temat mechaniki konstrukcji daje pojęcie o tym, że przy mimośrodowym obciążeniu stawu kolanowego jeden z kłykci kości piszczelowej dostaje bardziej po głowie. A przy notorycznym obciążeniu dynamicznym, które dla kaprysu mogę sobie nawet policzyć, wygląda to średnio fajnie. Długość ramienia sił i zależne od niego obciążenie to coś, o czym należy myśleć na przykład dźwigając sztangę z pogłębioną kifozą piersiową.
    A sztuka? Proszę bardzo: zależnie od okresu w historii można się w obrazach, rzeźbach i innych dziełach dopatrzyć trendów, które dyktowały sposób zniekształcenia ludzkiej anatomii – modne hiperlordozy lędźwiowe, nadmierne wychudzenie lub otyłość (ach ten Rubens..) i obute w króciutkie buciki skrępowane stopy chińskich kobiet – co się wtedy działo z kośćmi! No i dziedziczone zaburzenia widoczne w artefaktach, na przykład takie portrety Habsburgów – wydatna warga to nie przypadek i tutaj też są interesujące historie, genetycy powiedzieliby więcej.

    Ciekawe, prawda? Zachęcam, chociaż na wszystko czasu jest niewiele. Na posłuchanie podcastu Gospodarzy tej strony jednak zawsze jest moment i miejsce, nawet jeśli równocześnie robi się prasowanie, ściera kurze czy gotuje 🙂 Kłaniam się z uznaniem!

  35. Grzech numer 1 :
    Najpierw mecz w fife dopiero później przysiądę do powtarzania anatomii
    Grzech numer 2:
    Już niby wiem do czego przyczepia się ten dwugłowy uda i brzuchaty łydki, to zerknę sobie na instagrama co tam słychać
    Grzech numer 3:
    Brak systematyczności co sprawia, że wiedza staje się krótkotrwała.

  36. 8. Skupiasz się odrazu na szczegółach zanim poznać podstawy mechanizm np. zamiast nauczyć się najpierw podstawowej budowy przełyku odrazu uczysz się, że kosmki w niższych odcinkach jelita cienkiego są cylindryczne lub buławowate.
    9. Pomijasz pozornie łatwe zagadnienia . Często zdarza się gdy czegoś raz na jakiś czas nie powtórzysz możesz zapomnieć i łatwe staje się trudne. Często też na łatwe zagadnienie można spojrzeć z innej strony.
    10.Nie pamiętasz o cytacie: “czyniąc rzeczy wielkie, zaczynaj od rzeczy drobnych“ — Laozi
    Daj sobie czas. Nikt nie był od razu profesorem. Każdy ma prawo do pomyłek. Ucz się regularnie. Znajdź swój cel. Sprawdziaj się. Rozwiązuj testy, rysuj wybrane mięśnie.
    Często będą trudne chwile. Ale warto! To co zrobisz teraz będzie mieć efekt za rok. Gdy ci nie idzie szukaj idealnej metody dla siebie. Pamiętaj, że czas i tak upłynie.

  37. 3 grzechy główne
    1. Dzisiaj jeszcze luz, a jutro to już na 100% zabieram się za naukę
    2. Co to ja dzisiaj miałem…..
    3. Ta praca mnie wykańcza idę wcześniej spać…

  38. Grzech nr 8: Wystarczy jak nauczę się przyczepów.
    Grzech nr 9: Może znajdę fajniejszy obrazek w necie… przeglądanie fb/instagrama/wiadomości za 3..2..1…
    Grzech nr 10: Muszę zarezerwować dużo czasu na naukę.. co najmniej 2 godziny

  39. Dorzucam coś od siebie 😉
    8. Najlepiej od razu się najeść, zamiast powoli smakować- Chyba mój nawiększy grzech… Tak bardzo chciałabym już umieć wszystko, to co dopiero zaczyna być naukową przygodą. Czasem widzę grubość książki i marzę, żeby być na jej ostatniej stronie! Chyba lepiej, że ten grzeszek bierze się zachłanności niż niechęci i podejścia „Matko jeszcze tyle?! Jak mi się nie chce”
    9. Porównywanie się do wiedzy innych-Nie wiem czy też tak macie, ale na swojej naukowej ścieżce przyjemnie i inspirująco jest spotkać osobę, która w piękny sposób potrafi opowiadać o anatomii. Zna takie szczegóły! Mówi o ludzkim ciele z tak dużą fascynacją, że i Tobie się udziela to podekscytowanie. Mam wielki podziw dla takich osób. Przyznam, że sama posiadam pare autorytetów związanych z wiedzą anatomiczną. Czasem jednak ten podziw powoduje, że staję na starcie do wyścigu pod tytułem „kto wie więcej” i tak bardzo chciałabym dogonić czołówkę biegu… Chyba trzeba będzie się pogodzić, że złota na pierwszych zawodach nie wygram, ale może za jakiś czas będziemy w tej samej szatni.
    10. Chcieć, a nie musieć- Muszę się pouczyć… Muszę wziąć atlas… Muszę, muszę… Od samego powtarzania tego słowa, robi się mało zachęcająco. Od jakiegoś czasu zamieniam je na CHCĘ i widzę postępy! Taka mała różnica, a powoli pozwala zetrzeć ten grzeszek z tablicy anatomicznego dekalogu.

  40. Grzech nr 8. Najlepszy dzień na naukę anatomii, to dzień jutrzejszy

    Wieczne tłumaczenie sobie, że to dzień jutrzejszy będzie dniem najbardziej odpowiednim na naukę anatomii, gdyż będzie lepsza pogoda, lepsza aura, faza księżyca… i wszystko lepsze. Wreszcie, gdy przychodzi dzień jutrzejszy, pojawiają się kolejne dni jutrzejsze. I tak powstaje niekończąca się pętla trwająca tygodnie, miesiące…

    Grzech nr 9. Traktowanie ilustracji w atlasach anatomii zbyt na serio

    Przy nauce z atlasem należy zawsze brać poprawkę na zmienność osobniczą u ludzi. Każda grafika przedstawiająca daną strukturę w ciele człowieka jest jej subiektywnym przedstawieniem w wykonaniu ilustratora. U każdego człowieka może to wyglądać inaczej i należy o tym pamiętać.

    Grzech nr 10. Odłączenie anatomii teoretycznej od anatomii palpacyjnej

    Praca fizjoterapeuty to głównie praktyka i wykorzystywanie teorii w pracy, dlatego sama nauka teorii nigdy nie będzie wystarczająco efektywna, jeżeli nie zostanie użyta w praktyce.

  41. 8. Brak szukania zależności – uczymy się anatomii w sposób teoretyczny, traktujemy anatomię jako system zero-jedynkowy przez co obniżamy efektywność terapii. Skutecznie uczy się anatomii w sposób praktyczny, dobrze jest czasem czegoś dotknąć, wtedy zostaje to w naszym mózgu.

    9. Łacina jako forma „przechwałek” – skupiamy się na nauce nazw łacińskich co nie jest czymś złym, jednak w mojej opinii próbujemy zaimponować pacjentom/kolegom po fachu łaciną, nie znając tak po prawdzie funkcji, połączeń, unerwienia, struktury w samej sobie.

    10. Ani żadnej rzeczy, która jej jest – anatomia to podstawa, alfabet, dekalog terapeuty, uczymy się metod, technik, standardów nie rozumiejąc jak je wykorzystać.

    Nie mam weny, ale tyle co mogę w skrócie dodać od siebie 😉

  42. 8. Tego nie muszę się uczyć, przecież to daleko…
    W naszym ciele wszystko jest połączone i nawet jeśli interesuje cię dno miednicy, to nie wolno ci zapominać o reszcie ciała. Połączone struktury wpływają na siebie i może sie okazać, że problem nie leży w miednicy, a w… głowie!
    9. Innym wychodzi, a mi nie…
    Wchodząc trochę w psychologiczne aspekty nauki, ogromnym grzechem jest porównywanie swojej wiedzy z innymi i próba dorównania innym. Prowadzić to może jedynie do wyścigu szczurów i spadku motywacji, jeśli nauka idzie nam nieco oporniej.
    10. Może ja się po prostu do tego nie nadaję…?
    Grzech ciężki, czyli brak wiary we własne możliwości i wmawianie sobie, że jest się gorszym od innych. Wiadomo, nie każdy ma świetną pamięć, nie każdy od razu znajdzie swoje sposoby skutecznej nauki, ale największym grzechem jest się poddać i próbować przekonać siebie, że przecież i tak nie miałeś w tym starciu szans.

  43. 🙈Jako studentka pierwszego roku fizjoterapi już po 3 tygodniach nauki, mogę z łatwością wymienić kilka grzeszków związanych z nauką anatomii. 🤪🤯

    👿Grzech nr8😈
    Typowe “od jutra” zacznę się uczyć… 😴
    Cytując moją babcię🤶:
    “Taaaa yhym… od jutra to ty se możesz dalej bąki zbijać…” 🗣🤡
    A tak poważnie, to jest najgorsze, co można zrobić – myśleć, że motywacja przyjdzie jutro. 🥱Natomiast, jak wszyscy wiemy, z takim nastawieniem ona nigdy nie nadchodzi. 🤫Dlatego najlepiej jest się z początku troszkę przymusić do chodźby przeczytania treści na nastepny kolos, a motywacja przyjdzie z czasem i przyniesie efekty. 🥳 Już w trakcie najmniejszego wysiłku z przyswojeniem wiadomości zauważysz, że zrodzi się myśl: “hmmm ok, to może nauczę się jeszcze troszkę więcej “. 🤏🏻👍🏻 Dlatego warto nie odkładać uczenia się na ostatni moment ⏳⌛

    Grzech 8 z łatwością nasuwa…🔜🔜🔜

    😈 Grzech nr9 😈
    “Stawianie sobie zbyt wygórowanych celów”🤯
    Jak dobrze wiadomo, anatomii uczymy się całe życie, dlatego bardzo trudnym jest nauczenie się szerokiego zakresu wiedzy 🧠🫀🫁🦷🦴💪🏻w jeden wieczór przed egzaminem. 😅 Rozwiązaniem tego problemu jest nauka stopniowa, małymi kroczkami, a przede wszystkim nauka ze zrozumieniem, zamiast znajomością wykutych na blachę terminów. 🤓

    😈 Grzech nr10 😈
    “Nauka, nauka i tylko nauka”
    Okres studiów to czas intensywnej nauki (szczególnie na kierunkach medycznych👩🏼‍🔬), ale nie można zapominać o tym, że nasze ciało i umysł potrzebują też przerwy. 🛌🧘🏽‍♀️Halo, w końcu studiowanie to jeden z lepszych momentów w naszym życiu 🍻🥂🍸 Poznanie nowych znajomych, pasji i zainteresowań nie powinno odejść w zapomnienie że względu na wkuwanie. Poza tym, nie ukrywajmy, że efektywniej przyswajamy wiedzę będąc zrelaksowanymi i zadowolonymi z naszego życia prywatnego ☺🤹

    A do tego wszystkiego…. warto mieć super duper atlas📕, który świetnie zobrazuje nam budowę naszego ciała i pozwoli lepiej zrozumieć ten obszerny zakres materiału 🤯🤯🤯

  44. Świetny i bardzo prawdziwy test. Nie jest lekko jednak są kwestie, które trzeba sobie uświadomić i wygrać z wewnętrznym leniem😝

    I grzeszki ode mnie:
    7. Zdałem egzamin i jest z głowy.
    – Czyli traktowanie anatomii jak przykrego obowiązku. Myślenie nastawione wyłącznie na zdaniu egzaminu z nadzieją, że mamy wiedzę i powinno nam jej wystarczyć, a z pewnością nic po drodze nie ucieknie. Schemat zakuć i zdać, a co będzie później no cóż to wie.

    8. Bez spiny to się będzie powtarzać.
    – Informacje oczywiście powtarzają się, jednak to już nie czas żeby się tego uczyć od podstaw. Życie z nadzieją, że wiedza jakoś wejdzie do głowy. Myślę, że o tyle jest to problematyczne podejście, że w końcu trafimy na ścianę. Kolejne techniki i wiedza będzie ciężka do przyswojenia i zrozumienia, ponieważ ciągnie się za nami ogon z zaległościami.

    10. To jest fajne, tamto raczej niepotrzebne…dobra czytam to
    – Wydaje mi się, że nie ma nic bardziej zgubnego niż wybieranie i klasyfikacja informacji pod kątem lubię/nie lubię i ważności materiału. Aby zrozumieć wszystkie procesy zachodzące w naszym organizmie, nie powinniśmy kończyć nauki na kilku ulubionych tematach.

  45. 1. No przecież jedno wydanie atlasu anatomicznego wystarczy….
    Jak kupię droższe wydanie atlasu to będę kozak i będzie w nim wszystko to, co jest w pozostałych.
    No właśnie nie! I jakie było moje zdziwienie, kiedy otwierając atlasy różnych wydawców w każdym z nich można było dojrzeć coś, czego nie było w pozostałych. To sprawiło, że spoglądanie na kilka atlasów jednocześnie stało się podróżą po ludzkim ciele, w której każdy z atlasów był swego rodzaju przewodnikiem tej podróży.
    2. Żeby nauczyć się dobrze anatomii muszę przeczytać wszystkie tomy Bochenka….
    Z perspektywy czasu wiem, że samo czytanie tekstu nie wystarcza. Niezwykle ważna jest umiejętność palpacji oraz rozumowania klinicznego. Bez umiejętności palpacji danych struktur stosowane przez nas techniki mogą okazać się nieskuteczne. Nie oznacza to, że nie działają, być może my nie znajdujemy się na właściwej strukturze. W celu rozwijania umiejętności rozumowania klinicznego pomyśl o swoich pacjentach i spróbuj przeanalizować dlaczego coś nie funkcjonuje tak jak powinno, spróbuj poszukać anatomicznych zależności mogących mieć wpływ na dany problem.
    3. Chciałbym umieć anatomię tak jak….
    Najgorsze to stać w miejscu i porównywać się do innych osób! Musisz być nie tylko systematyczny o czym pisał już Marcel ale również pokorny. Nie porównuj się do innych, w końcu każdy z nas zaczynał tak samo 🙂 Pamiętaj, że z każdym kolejnym dniem systematycznej nauki wiesz więcej. I to jest piękne, że codziennie możesz odkrywać coś nowego.

  46. GRZECH NR 8- BO DO TANGA TRZEBA… DWOJGA!
    Masz to za sobą, udało się! Znalazłeś chwilę by otworzyć atlas anatomiczny no i na wstępie pojawia się rozterka jak się za to zabrać. Szukasz pomysłów, inspiracji, a wtem słyszysz dźwięk swojego telefonu i cyk… rozproszenie gotowe. Kolejna dobra rada- zadbaj by twoje spotkanie z anatomią było jak randka- jesteście na niej tylko we dwoje 😀

    GRZECH NUMER 9- TEORIA, TEORIA, TEORIA… NA PRAKTYKĘ PRZYJDZIE PORA
    Nie czekaj na moment aż wszystko doskonale opanujesz w teorii, będziesz potrafić wyrecytować wszystkie przyczepy, unerwienie każdego mięśnia i dopiero wtedy zaczniesz odnajdywać struktury na ciele żywego człowieka… Nie bój się, działaj od razu! Wykorzystuj każdą okazję- szukaj struktur anatomicznych u siebie, znajomego, rodziny- poczuj anatomię wszystkimi zmysłami, a wtedy zobaczysz jaka jest niesamowita, a wiedza przyswajana w taki sposób na pewno lepiej się utrwali.

    GRZECH NUMER 10- PRZEZ TRUDY DO GWIAZD!
    Najważniejsze na koniec- nie poddawaj się! Kto nie był choć raz przerażony obszernością atlasu anatomicznego niech pierwszy rzuci kamień… Potraktuj naukę anatomii jak niezwykłą podróż, podczas której stopniowo odkrywasz coraz to nowe zakątki i z zaciekawieniem ruszasz dalej i dalej, chcąc zobaczyć jak najwięcej nowego, ale także by wrócić z sentymentem do tego co jest Ci już znane. Zatem ahoj przygodo 😀

  47. Ja już przygodę z anatomią mam za sobą ale dorzucę swoje 3 grosze….
    Punkt 8 to na pewno daj zwariować wyobraźni; wymyślaj głupie historyjki !!! Do dzisiaj mam pełno skojarzeń których ułożenie w głowie przypomni mi kolejność danych tętnic. O odgałęzieniach tętnicy biodrowej wewnętrznej miałem historię o wizycie w domu publicznym…. 😅
    Punkt 9
    Doczytuje wiadomości kliniczne, prześledź choroby bliskich. Sam w dzieciństwie miałem Osgoodę Schlattera jednak znałem ją tylko z nazwy. Przypadki kliniczne powiązana z anatomią zapamiętuje się najlepiej!
    Punkt numer 10
    Na początku swojej przygody skupiałem się tylko na wymaganiach zakładu, nie czerpałem z tego fanu !!! Zmień to natychmiast, doczytuj bo ta wiedza zapewni Ci pewność siebie. W momencie gdy dowiedziałem się ze os temporale jest powiązana z przysłowie tempus fugit czyli czas ucieka. No jak to? A właśnie tak to – na skroniach jako pierwsze pojawiają się siwe włosy, które są oznaką upływającego czasu. Zaskoczony? Miło, jest wiedzieć takie rzeczy 😉
    Przepraszam za stylistykę ale nad tym zawsze muszę pracować 😀

  48. 3 grzechy odemnie:
    1. Nie popieraj wiedzy książkowej z ta praktyczną
    2. Nie chodz na wystawy na przyklad human body exhibition
    3. Jestes wzrokowcem? To nie oglądaj filmów z anatomii sekcyjnej
    Oto moje grzechy, które ja popełniałem. Tak naprawdę zdałem anatomię na studiach tylko dzięki dobremu atlasowi oraz filmach z anatomii sekcyjnej (Aclands anatomy). Dopełnieniem byla wystawa Human Body Exhibition 😉

  49. 8. Korzystanie z jednego źródła
    Nie ma jednego idealnego podręcznika czy atlasu, który przedstawi całą anatomię perfekcyjnie. Najlepiej korzystać z kilku źródeł i sprawdzić co najlepiej działa na naszą wyobraźnię. Dodatkowo, jeden atlas może lepiej nam przybliżyć mięśnie kończyny dolnej, a drugi narządy jamy brzusznej. Dlatego nie należy ograniczać swoich możliwości nauki już na starcie.

    9. Bezruch
    Uczysz się o mięśniach siedząc przy biurku, w kilkugodzinnym bezruchu? To błąd! Nie dość, że funkcje danych mięśni zaczną się zaraz mieszać, to pozycja pochylona nad książkami nam tylko zaszkodzi. Najlepiej od razu przenieść wiedzę na praktykę i po przeczytaniu o każdym mięśniu/grupie mięśniowej, wstać i sprawdzić samemu jak rzeczywiście pozwalają nam one wykonać ruch.

    Ostatni- bardziej dla studentów którzy mają zajęcia w prosektorium…
    10. Nie podejdę do zwłok
    Zobaczenie struktur anatomicznych od środka to jedna z lepszych form zobrazowania sobie anatomii! Nie dość, że u każdego człowieka mamy drobne różnice i anomalie w budowie ciała to spojrzenie wgłąb działa bardzo dobrze na wyobraźnię przestrzenną!