Więzadło pachwinowe jakiego nie znałeś!

Pomyślałem, że podzielę się z Tobą doświadczeniem z sekcji anatomicznej, w której miałem okazję wziąć udział. Głównym bohaterem tego wpisu będzie więzadło pachwinowe, ale w wydaniu, którego nie znałeś… Przy stole sekcyjnym, ze skalpelem w ręce spędziłem sumarycznie kilkanaście dni. W zeszłym roku wraz z Marcelem 3 dni na Uniwersytecie w Heidelbergu, resztę w Plastynarium w Gubinie. Doświadczenie, o którym tu opowiadam pochodzi z jednej z moich pierwszych sekcji. Myślę, że ta historia może być bardzo wartościowa. Zatem zaczynajmy…

Więzadło pachwinowe może zaskakiwać?

Pewnie w tym momencie zacząłeś/zaczełaś się zastanawiać jakim cudem, jakakolwiek ciekawa historia może być związana z więzadłem pachwinowym? Najpewniej wiesz, że przyczepia się ono do kolca biodrowego przedniego górnego na kości biodrowej oraz do guzka łonowego na kości łonowej. Na pewno nie jest też dla Ciebie tajemnicą, że w jego wnętrzu u kobiet przebiega więzadło obłe macicy, a u mężczyzn nasieniowód. Wiesz też, że stanowi ono górne ograniczenie rozstępu mięśniowego oraz rozstępu naczyniowego, i że to właśnie w jednym z tych rozstępów przebiega, nasz celebryta, mięsień biodrowo-lędźwiowy, a w drugim tętnica udowa stanowiąca (prawie) jedyną drogę zaopatrzenia kończyny dolnej w krew. Potrafisz sobie wyobrazić, jaki wpływ w związku z wszystkimi relacjami anatomicznymi może mieć zaburzenie w obrębie tego więzadła na układ mięśniowy, naczyniowy, nerwowy, rozrodczy, limfatyczny, itd. (długo by wymieniać wszystkie układy, na które wpływa).

Więzadło pachwinowe to istny siłacz!

Na pewno staje Ci w tym momencie przed oczami obraz tego więzadła wraz z jego solidną budową, jak na tak ważną strukturę przystało. Otóż właśnie na tym etapie, drogi Czytelniku, oszukał Cię atlas anatomiczny. Wyobraź sobie jeszcze raz więzadło pachwinowe, tak jak je poznałeś. Silnie odznaczające się, grube, wytrzymałe więzadło, prawda? Nic bardziej mylnego, ale przekonałem się o tym właśnie dopiero podczas sekcji.

Przy preparacji tego konkretnego ciała przypadł mi w udziale obszar podbrzusza, miednicy i stawu biodrowego. Sporo jak na 3 dni pracy, więc od samego początku zrobiłem sobie w głowie listę struktur, na których zależy mi bardziej i jak możesz się domyślać, na tej liście znalazło się więzadło pachwinowe.

Jednak przyda się pomoc…

Gdy udało mi się częściowo wypreparować mięśnie brzucha pod pępkiem, postanowiłem nie tracić więcej czasu i porzucić ten niewdzięczny obszar – preparat, na którym pracowaliśmy miał sporo tkanki tłuszczowej, którą ciężko się usuwa osobie z niewielkim doświadczeniem w korzystaniu ze skalpela. Przeniosłem więc swoje skupienie i skalpel na obszar pachwiny licząc, że tam pójdzie mi lepiej. Mniej więcej 15 minut potem wiedziałem już, że ta okolica jest jeszcze bardziej niewdzięczna do wypreparowania niż podbrzusze, oraz że tkanki tłuszczowej w tej okolicy jest równie dużo (tego akurat powinienem był się spodziewać).

Po 1,5 h żmudnej pracy, jeden z pracowników Plastynarium widząc ten bałagan, który narobiłem próbując wypreparować więzadło pachwinowe, przyszedł mi z pomocą. Zrobiłem mu miejsce przy stole i obserwowałem z daleka. Anatom oczyszczał okolicę z nieudolnie pociętej przeze mnie tkanki tłuszczowej przez jakieś 20-30 minut, następnie odłożył skalpel.

Dzięki za nic…

Podszedłem do swojego stanowiska, a wtedy do głowy przyszły mi dwie myśli. 

Pierwsza dotyczyła ilości wykonanej przez niego pracy. Okazało się, że wypreparował on całą tę tkankę tłuszczową w niecałe pół godziny. Chapeau bas! Mnie by to zajęło pewnie jeszcze kolejne ciężkie godziny.

Druga moją myślą było zmartwienie ile zajmie mi wypreparowanie na czysto więzadła pachwinowego, skoro nawet go jeszcze nie dostrzegam.

Więzadło pachwinowe, czyli co?

Gdy wyraziłem swoje zmartwienie na głos, pracownik Plastynarium wydawał się mocno skonsternowany i oznajmił mi, że już żadnej pracy więcej nie trzeba wkładać – TO WŁAŚNIE JEST więzadło pachwinowe.

Przyjrzałem się jeszcze raz, tym razem uważniej… większość obszaru pachwinowego w tej warstwie tkanki łącznej na którą spoglądałem była zbudowana z niezbyt uporządkowanych włókien kolagenowych, wszędzie oprócz jednego rejonu, rozpościerającego się od kolca biodrowego do guzka łonowego cienką linią… moment, przecież te “kilka włókien więcej”, to “lekkie zagęszczenie włókien” nie może być więzadłem pachwinowym?! Prawda???

Więzadło pachwinowe poznane na nowo

Okazało się, że może i że właśnie jest. Nie było to grube, silne więzadło, jakie widziałem na atlasach, osobiście nie nazwałbym tego nawet więzadłem… było to jedynie większe zagęszczenie włókien, z grubsza uporządkowanych w konkretnym kierunku wewnątrz danej warstwy tkanki łącznej. Gdyby ktoś mnie wtedy poprosił o wycięcie tego więzadła, to nawet nie wiedziałbym gdzie mam przyłożyć skalpel, bo nie potrafiłem dostrzec granic między więzadłem a otaczająca je tkanką łączną. 

Z perspektywy czasu myślę sobie, że nic w tym dziwnego… tych granic tam tak naprawdę po prostu nie ma. Zostały one stworzone przez anatoma, który chciał pokazać daną strukturę wyraźniej.

Powiązane artykuły

Komentarze

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *